Rozliczenie podatnika

Twoje rozliczenie podatkowe bez chodzenia do kiosku. Rocznie rozliczenie podatkowe. Z tym programem szybko i łatwo wypełnisz swój PIT. Wpisz dane, a program sam wybierze odpowiedni formularz. Jednocześnie w łatwy sposób będziesz mógł przekazać 1 procent należnego podatku na cele organizacji zajmującej się prawami dziecka. Program do rozliczeń podatkowych

czwartek, 19 grudnia 2013

W sprawie o odzyskanie polskiego dziecka niemiecki sąd powoła biegłego

W sporze o polskie dziecko odebrane matce przez Urząd ds. Młodzieży (Jugendamt) sąd rejonowy w Bad Hersfeld w Hesji postanowił powołać biegłego, który ma ocenić, czy rodzice zdolni są do wychowania potomstwa

- Walczymy o to, by sąd powołał polskiego biegłego - powiedział adwokat Markus Matuschczyk. Jego zdaniem tylko ekspert znający polską mentalność jest w stanie prawidłowo ocenić predyspozycje wychowawcze rodziców.

- Zaproponowaliśmy osoby znajdujące się na liście konsulatu RP - wyjaśnił prawnik. Według jego oceny decyzja powinna zapaść w ciągu najbliższych dwóch tygodni. - Jeżeli sąd nie zgodzi się na biegłego polskiego, będziemy głośno protestować - zapowiedział Matuschczyk.

Jak podało Polskie Stowarzyszenie Rodzice przeciw Dyskryminacji Dzieci w Niemczech, funkcjonariusze policji na wniosek Jugendamtu odebrali na początku września 29-letniej matce syna na drugi dzień po urodzeniu. Mały Łukasz został oddany rodzinie zastępczej. Kontakt z rodzicami odbywa się w formie godzinnych spotkań pod nadzorem pracownika Jugendamtu trzy razy w tygodniu.

Zdaniem Jugendamtu ojciec dziecka pozbawiony jest instynktu opiekuńczego, natomiast matka nie poradziła sobie dotychczas z przeżyciami z przeszłości. Według adwokata jej pierwszy mąż, obywatel Niemiec, stosował wobec niej przemoc fizyczną i został z tego powodu skazany na karę pozbawienia wolności. Ich troje dzieci zostało umieszczonych w rodzinach zastępczych. Łukasz jest jej synem z drugiego małżeństwa z 28-letnim Polakiem.

W innej podobnej sprawie sąd w Berlinie odrzucił w zeszłym tygodniu wniosek o oddanie trójki dzieci polskiemu małżeństwu. Policja w czerwcu odwiozła chłopców w wieku 1,5 roku, 3 i 5 lat do ośrodka opiekuńczego w Berlinie po zatargu Polaków z sąsiadami. Również w tym przypadku rodzice mogą widywać dzieci tylko dwa razy w tygodniu w obecności niemieckiego urzędnika i tłumacza.

- To szokująca decyzja - powiedział Matuschczyk. Jugendamt utrzymuje, że rodzice są nieodpowiedzialni i agresywni. Zdaniem urzędników istnieje obawa, że mogą być agresywni także wobec dzieci. Adwokat zapowiedział odwołanie.

W roku ubiegłym Jugendamty podjęły decyzję o odebraniu rodzicom 40 tys. dzieci, najczęściej ze względu na problemy wychowawcze. Większość interwencji dotyczyła rodzin niemieckich.

Działalność niemieckich Jugendamtów jest krytykowana przez część polityków w Polsce oraz polskie media ze względu na kontrowersyjne przypadki odbierania dzieci małżeństwom polsko-niemieckim lub polskim.

Komisja petycji Parlamentu Europejskiego przyjęła w zeszłym roku krytyczny raport w sprawie Jugendamtów. Komisja badała skargi rodziców z różnych państw UE, którzy zarzucali Jugendamtom utrudnianie lub wręcz uniemożliwianie im kontaktu z dzieckiem w przypadkach, gdy sąd orzekł dostęp rodzicielski pod nadzorem.

W Polsce głośne były sprawy rozwiedzionych Polaków mieszkających w Niemczech, którzy skarżyli się, że niemieckie instytucje uniemożliwiały im posługiwanie się językiem polskim w czasie nadzorowanych spotkań z dziećmi. Podobne problemy zgłaszali też rodzice z Francji i Włoch.

Zdaniem polskiego MSZ skala ingerencji zagranicznych służb socjalnych w sprawy związane z opieką nad dziećmi obywateli polskich nie odbiega zasadniczo od poziomu ingerencji tych służb w stosunku do innych grup imigranckich, ale także w porównaniu do obywateli państw pobytu. MSZ ocenia, że jest ona stosunkowo niewielka w odniesieniu do skali emigracji z Polski oraz rosnącej liczby urodzin dzieci.

Jugendamty powstały w latach 20. XX wieku jako instytucja opiekująca się trudną młodzieżą, zdeprawowaną w wyniku wojny. Po dojściu do władzy w 1933 roku naziści włączyli sieć tych placówek do swojego systemu wychowawczego.

Obecnie działalność urzędów do spraw młodzieży znajduje się w gestii niemieckich krajów związkowych (landów). W przypadkach zaniedbania dzieci przez opiekunów lub znęcania się nad nimi, co nierzadko kończy się śmiercią nieletnich, Jugendamty krytykowane są za opieszałość i brak zdecydowania; z drugiej strony zarzuca się im ingerowanie w życie rodzin i naruszanie prywatności.


(bart)

środa, 11 grudnia 2013

Nie odbierać dzieciom ojców. To niszczy ich

Wychowanie bez ojca nie tylko zmienia zachowanie dzieci, ale także przekształca strukturę ich mózgu – wynika z nowych badań, opublikowanych w „Cerebral Cortex”.

Naukowcy z Research Institute of the McGill University Health Center przeprowadzili badania na myszach, które podobnie jak ludzie są monogamiczne i wychowują wspólnie potomstwo. I badania te wykazały zupełnie jednoznacznie, że myszki odseparowane od ojców są bardziej agresywne i wykazują silne tendencje antyspołeczne. - Deficyty zachowań są identyczne, jak te obserwowane u dzieci wychowywanych bez ojca – podkreśla dr Gabriella Gobbi.

Ale z badań tych wynika także, i to jest rzeczywiście przełom, że myszki chowane tylko przez matkę, nie tylko zachowują się inaczej, ale że ich odmienne zachowanie wynika z inaczej ukształtowanego mózgu. Brak ojca zniekształca korę przedczołową, czyli część mózgu związaną z zachowaniem, podejmowaniem decyzji i rozwiązywaniem problemów. - To są pierwsze badania, które jednoznacznie podkreślają znaczenie ojca w kluczowych momentach rozwoju nerwowego, i to że brak ojca wywołuje zaburzenia w relacjach społecznych, które trwają także w wieku dorosłym – dodaje Gobbi.

Z badań wynika, że dzieci wychowywane bez ojca są bardziej skłonne do popełniania przestępstw, ale także do bycia ich ofiarami. Częściej niż dzieci z pełnych domów są one także sprawcami i ofiarami przemocy. Niestety – w Wielkiej Brytanii – połowa dzieci żyje w domach bez ojców... I trzeba powiedzieć to zupełnie jasno, to będzie miało katastrofalne skutki dla przyszłości.

Badania te, po raz kolejny, pokazują, że współczesna kultura, ale i polityka społeczne, prowadząca do rozbicia rodziny, wspierania samotnego macierzyństwa ograniczenia roli ojców czy wspierania związków partnerskich osób tej samej płci i adopcji przez nie dzieci, jest skierowana – być może nieświadomie – przeciwko dzieciom. Jej ofiarami są właśnie one. Tak jak ofiarami rozwodów, które uważane są za „prawo” są przede wszystkim dzieci. I przyjdzie nam za to zapłacić


http://www.fronda.pl/a/nie-odbierac-dzieciom-ojcow-to-niszczy-ich-mozg,32625.html

wtorek, 10 grudnia 2013

Dziadkowie pod sąd za wykorzystywanie seksualne wnuka. Jest akt oskarżenia

Dziadkowie 12-letniego chłopca staną przed sądem za wykorzystywanie seksualne wnuka. Akt oskarżenia wpłynął właśnie do Sądu Rejonowego w Sosnowcu - informuje TVN24. Na trop koszmaru, jaki miało przeżywać dziecko, miała wpaść psycholog. Relacja 12-latka jest przerażająca.
Jak relacjonuje TVN24.pl, powołując się na ustalenia reporterów "Uwagi" i "Superwizjera", 12-letni chłopiec przez lata nikomu nie mówił o tym, co mieli mu robić dziadkowie. Przez kilka lat wraz z rodzicami mieszkał u nich, potem często bywał - np. na wakacje.

Rodzice dziecka widzieli, że synek jest w złym stanie psychicznym, chodzili z nim do specjalistów, "ale wszyscy diagnozowali u syna nadpobudliwość". Kiedy jednak chłopak zaczął wyrażać nienawiść wobec dziadków, zdecydowali się na kolejną wizytę.

Dramatyczna historia molestowanego dziecka

Psycholog Ewie Nowakowskiej z komitetu ochrony praw dziecka udało się wydobyć z 12-latka całą, bardzo drastyczną historię - pisze TVN24.pl. Chłopiec opowiedział, że musiał dotykać narządów płciowych obojga dziadków, a z dziadkiem uprawiać seks oralny. Gdy odmawiał, dziadek miał "udawać, że umiera, a babcia wmawiać mu, że to jego wina" - cytuje TVN24.pl relację 12-latka.

Rodzice mówią, że nic nie wiedzieli o koszmarze syna. Matka 12-latka sądzi, że dziadkowie go zastraszali. "Nigdy się z tym nie pogodzę" - to słowa matki chłopaka. On sam powiedział, że dziadkowie zapewniali, go, iż małemu dziecku nikt nie będzie wierzył.

Zarzuty dla dziadków

Jak ustalili reporterzy "Superwizjera" i "Uwagi", dziadkom postawiono zarzuty obcowania płciowego z osobą poniżej piętnastego roku życia, molestowania i psychicznego oraz fizycznego znęcania się nad wnukiem. Osobno rozpatrywana jest też sprawa o posiadanie materiałów pornograficznych z udziałem osoby poniżej 15. roku życia.

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,15113215,Dziadkowie_oskarzeni_o_wykorzystywanie_seksualne_wnuka_.html

poniedziałek, 9 grudnia 2013

Polscy księża uczą się, jak walczyć z pedofilią. "Chcemy chronić dzieci"

Polscy biskupi najwyraźniej coraz poważniej podchodzą do problemu pedofilii. W Krakowie rozpoczął się właśnie specjalny kurs, którego uczestnicy, głównie duchowni, nauczą się, jak rozpoznawać sygnały świadczące o wykorzystywaniu dzieci oraz jak efektywnie informować młodych ludzi o zagrożeniach. – To właśnie prewencja ma się przyczynić do promocji ochrony dzieci i młodzieży przed różnymi formami przemocy i wykorzystania, jakie mogą się pojawić w środowisku kościelnym, ale też i poza nim – powiedział "Rzeczpospolitej" bp Wojciech Polak.

"Rzeczpospolita" ustaliła, że w kursie, który przygotowali eksperci z Centrum Ochrony Dzieci Papieskiego Uniwersytetu Gregoriańskiego w Rzymie oraz kliniki z niemieckiego Ulm, uczestniczy 40 osób. Są to przede wszystkim księżadiecezjalni i zakonni oraz zakonnice, ale wśród kursantów znajdują się także wysłane przez biskupów bądź przełożonych zakonnych osoby świeckie, np. prawnicy i psychologowie.

Kurs jest przedsięwzięciem międzynarodowym, w Europie trwa także we Włoszech i w Niemczech. Zajęcia wykorzystują platformę e-learningową i są prowadzone po angielsku oraz po włosku. Podczas lekcji przedstawiane są zagadnienia związane z psychologią, teologią, zarządzaniem w sytuacjach kryzysowych oraz prawem kanonicznym. Osoby, które zaliczą wszystkie egzaminy, otrzymają certyfikat Papieskiego Uniwersytetu Gregoriańskiego i Akademii „Ignatianum".

Ojciec Adam Żak, koordynator episkopatu ds. ochrony dzieci i młodzieży, podkreślił, że kurs ma charakter pilotażowy i prawdopodobnie będzie wymagał dostosowania do polskich warunków. Duchowny ma również nadzieję, że uda się stworzyć sytuację, w której każda diecezja będzie dysponowała skutecznym programem prewencyjnym.

– Chciałbym doprowadzić do takiej sytuacji, by w każdej diecezji i prowincji zakonnej był ekspert ds. walki z nadużyciami seksualnymi oraz by każda jednostka miała swój program prewencyjny. (…). Na to potrzeba czasu, ale wiem, że jest to możliwe. Zwłaszcza że spotykam się z pozytywnymi reakcjami biskupów – powiedział o. Żak.



CZYTAJ TAKŻE:

Za setki dolarów lub manipulując i przystawiając broń do skroni. Tak gwałcili polscy księża-pedofile na Dominikanie


Papież zaostrza kary za pedofilię w Kościele

http://natemat.pl/75859,polscy-ksieza-ucza-sie-jak-walczyc-z-pedofilia-chcemy-chronic-dzieci

Chroń swoje dziecko również w Internecie

Jak chronić
Chroń swoje dziecko również w Internecie

Internet to kopalnia wiedzy, miejsce rozrywki, zabaw, poszukiwania informacji,
ale także demoralizujących treści- to cała wirtualna rzeczywistość z jej zaletami, bogactwem, ale i również zagrożeniami. Powiększające się grono użytkowników internetu stanowią w dużej mierze dzieci i młodzież. Oprócz wielu wartościowych rzeczy dzieci mogą znaleźć też treści, z którymi kontakt jest dla nich po prostu szkodliwy.


Niebezpieczeństwo na podwórku...i w internecie
Można długo wymieniać rodzaje szkodliwych treści dostępnych w internecie: strony eksponujące przemoc i erotykę, strony pornograficzne, wulgarne przekazy, rasizm
i ksenofobia, oddziaływanie sekt, rożne formy psychomanipulacji, używki i hazard.
Taka już jest specyfika internetu, że łączy w sobie kopalnię wiedzy i wielki śmietnik.
Przed wszystkimi tymi szkodliwymi treściami chronimy dzieci w realnym świecie. Tymczasem zapominamy jednak, że dzieci mogą bez trudu trafić na nie w świecie wirtualnym.
Najważniejsze jest, aby zdać sobie sprawę z metod i technik stosowanych nie raz
w internecie. Bywa że i dorosły człowiek może się w tym po prostu pogubić, a co dopiero dziecko, które wchodząc w wirtualna rzeczywistość często narażone jest
na psychomanipulacje, mechanizmy, pod wpływem których trudno będzie się mu oprzeć przed obejrzeniem takiej czy innej strony, rozmowie z kimś obcym- dla dziecka spragnionego poznawania świata to bardzo fascynujące...


„Czary mary jestem duży...”
Internet umożliwia dziecku „zabawę w dorosłego”- w sieci może udawać kogoś kim nie jest. Dziecko nie obawia się jednocześnie ujawniania własnych danych osobowych czy dokonywanie zakupów w sklepach internetowych bez nadzoru rodziców. Niestety po wyłączeniu komputera cała machina wirtualnego świata dalej działa przynosząc konsekwencje swych działań już w rzeczywistości.
Nieświadome dzieci mogą stać się łatwym celem: zarówno przestępców na tle seksualnym, ale również specjalistów od reklamy, a także oszustów, sprzedawców internetowych, czy zwykłych naciągaczy.

Niebezpieczeństwo to potęgowane jest podstawową cechą komunikacji internetowej, jaką jest anonimowość. Internet nie zawsze pozwala na zidentyfikowanie osoby
w momencie korzystania z różnego rodzaju usług. Pojawiają się więc sytuacje,
w których dziecko zaopatrzone w kartę kredytową rodziców może uczestniczyć
w wirtualnym kupnie, sprzedaży, licytacji, robić dowcipy zamawiając produkty.
Przy tym osoba odpowiedzialną jest rodzic, który ponosi konsekwencje działań niepełnoletniego dziecka.


Kilka rad dla rodziców
Jak można przeciwdziałać takim problemom i niepożądanym zachowaniom dziecka w internecie. Można przedstawić szereg rad, których przestrzeganie zaleca się rodzicom, których dzieci korzystają z internetu. Najlepszym sposobem ochrony dziecka jest rozmowa z nim. Żadna kontrola nie zastąpi spokojnej, mądrej rozmowy, jest to podstawa budowania więzi opartej na zaufaniu, oczywiście zaufaniu na miarę wieku dziecka.
1. Rozmawiaj ze swoim dzieckiem.
2. Nie bój się przyznać do niewiedzy. Przyznając się dziecku do niewiedzy, nie stracisz w jego oczach autorytetu. Poproś dziecko, by pokazało Ci, jak korzystać z komputera i internetu. To też okazja do rozmowy na tematy zagrożeń

3. Ustalaj zasady i egzekwuj je. Rodzice są od tego, by wyznaczać granice, określać pewne zasady i je egzekwować. Ustal z dzieckiem, co wolno, a czego nie i egzekwuj to.
4. Pokaż dziecku dobre i bezpieczne strony. Zadbaj o to, by dziecko miało co robić w internecie. Zaproponuj mu ciekawe, wartościowe serwisy, adekwatne dla jego wieku.

5. Surfuj po sieci razem z dzieckiem. Pamiętaj jednak, że Twoje dziecko jest najbezpieczniejsze, kiedy jesteś przy nim. Pamiętaj, że czas poświęcony dziecku procentuje.

6. Niech komputer stoi we wspólnym miejscu w domu. Pozwoli Ci to raz na jakiś czas w naturalny sposób zerknąć na monitor i sprawdzić, co robi Twoja pociecha.

7. Wspieraj się programami filtrującymi. Programy filtrujące mają za zadanie wspierać rodziców w ochronie dzieci, blokując wyświetlenie dziecku stron ze szkodliwymi treściami.


Rodzicu! Chroń swoje dziecko również w internecie
W internecie powstają też strony dotyczące ochrony dzieci w internecie, od czasu do czasu odbywają się również kampanie społeczne, zdarza się, że w telewizji i w innych mediach apeluje się też do rodziców o kontrolę nad dziećmi również w internecie.
Warto jednak w morzu negatywnie wpływających stron zauważyć te dobre, a przede wszystkich bezpieczne dla dzieci, młodzieży, a także pożyteczne dla dorosłych strony.
Jedną z takich stron jest: www.chrondziecko.pl. Powstała ona po to, by pomóc dorosłym chronić dzieci. Ma dostarczać wiedzy, informacji, podpowiadać, co można zrobić, by podczas surfowania po internecie dzieci nie były narażone na kontakt z tym, co dla nich szkodliwe. Można znaleźć tam liczne artykuły informacyjne dotyczące wirtualnej sieci i swoistego przewodnika: jak bezpiecznie się po tej wirtualnej sieci poruszać. Warto w tym miejscu zwrócić uwagę na program do ochrony dzieci w internecie- Beniamin, dzięki któremu możliwa jest kontrola czasu, treści oraz filtracja niebezpiecznych stron w sieci.






Sposoby ochrony dziecka w internecie

Najlepszym sposobem ochrony dziecka jest rozmowa z nim. Nie ma lepszej ochrony niż mądry, troskliwy rodzic i jego opieka. Żadne rozwiązanie techniczne nigdy nie zastąpi dobrego kontaktu rodzica z dzieckiem.

1. Niech komputer stoi we wspólnym miejscu w domu. Pozwoli Ci to raz na jakiś czas w naturalny sposób zerknąć na monitor i sprawdzić, co robi Twoja pociecha.

2. Pokaż dziecku wartościowe i bezpieczne strony. Zadbaj o to, by dziecko miało co robić w internecie. Jeżeli zaproponujesz mu ciekawe serwisy, zapewne zajmie się nimi i nie będzie chodzić po ciemnych zaułkach sieci. Możesz zapoznać się z listą serwisów posiadających nasz certyfikat .

3. Nie bój się internetu. Internet sam w sobie nie jest zły. Nie podchodź do niego jak pies do jeża, nie zabraniaj dziecku korzystania z sieci. Potraktuj internet jak jedno z wielu zajęć dziecka, rozmawiaj o nim rzeczowo i spokojnie.

4. Rozmawiaj ze swoim dzieckiem. Najlepsza metodą na to, by chronić dziecko przed najróżniejszymi zagrożeniami, jest rozmowa. Przygotuj się do niej, spróbuj poczytać trochę o internecie, dowiedzieć się o nim, by być dla swojego dziecka partnerem do rozmowy. Pamiętaj, że rozmowa to nie tylko mówienie, ale i słuchanie.
5. Nie bój się przyznać do niewiedzy. Być może komputery i internet nie są Twoim konikiem, nie poruszasz się biegle w nich. Przyznając się dziecku do niewiedzy, nie stracisz w jego oczach autorytetu. Poproś dziecko, by pokazało Ci, jak korzystać z komputera i internetu. Będzie szczęśliwe, mogąc Cię czegoś nauczyć.

6. Surfuj po sieci razem z dzieckiem. W dzisiejszych czasach wszyscy jesteśmy zagonieni, zapracowani i mamy mało czasu. Pamiętaj jednak, że Twoje dziecko jest najbezpieczniejsze, kiedy jesteś przy nim. Jeśli surfujecie razem, dziecko na pewno w tym czasie nie będzie odwiedzać niedozwolonych stron.

7. Ustalaj zasady i egzekwuj je. Nie zachęcamy w żadnym wypadku do stosowania w odniesieniu do sieci metod tzw. bezstresowego wychowania. Rodzice są od tego, by wyznaczać granice, określać pewne zasady i je egzekwować. Ustal z dzieckiem, co wolno, a czego nie i egzekwuj to. Nie popadaj jednak w przesadę. Naszym skromnym zdaniem amerykański pomysł, lansowany również w Polsce, by rodzice zawierali z dzieckiem umowę na korzystanie z sieci trąci absurdem. Idąc tym tropem dojdziemy do tego, że główny udział w wychowaniu będzie mieć notariusz, u którego będziemy zawierali umowy.

8. Wspieraj się programami filtrującymi. Programy filtrujące mają za zadanie wspierać rodziców w ochronie dzieci, blokując wyświetlenie dziecku stron ze szkodliwymi treściami. Pamiętaj jednak, że program nie zastąpi Ciebie. Jak każde narzędzie bywa też zawodny.

źródlo: http://gazeta.pl




Czy Twoje dziecko korzysta z Internetu?
Najprawdopodobniej tak....

Czy wiesz, co tam robi? Z kim się kontaktuje? Ile czasu w nim spędza?
Jeżeli odpowiedź na którekolwiek z tych pytań brzmi "nie", powinieneś to zmienić. Przecież starasz się wiedzieć, co robi Twoje dziecko, kiedy wychodzi na podwórko, z kim spędza tam czas i kiedy wraca do domu. Być może nasunęła Ci się odpowiedź: Ale Internet nie jest "prawdziwym życiem", tylko rzeczywistością wirtualną. Dziecko jest bezpieczne – przecież siedzi w pokoju obok, nawet jeśli rozmawia właśnie za pośrednictwem Internetu z kimś ze Stanów Zjednoczonych. Takie podejście zdejmuje z rodziców odpowiedzialność za poczynania dzieci w Internecie, ale jest zupełnie nieuzasadnione. Czy dziecko jest naprawdę bezpieczne, skoro w każdej chwili może się zetknąć z materiałami szkodliwymi dla niego ze względu na jego wiek (np. z pornografią)? Czy jest bezpieczne, kiedy nawiązuje z nim kontakt pedofil, a małe doświadczenie życiowe dziecka ułatwia napastnikowi zbudowanie z nim relacji opartej na zaufaniu? Wreszcie, czy Ty sam jesteś bezpieczny, kiedy Twoje dziecko ściąga z Internetu nielegalne wersje oprogramowania lub pirackie kopie filmów czy utworów muzycznych? Czy zdajesz sobie sprawę, że różne formy działania w Sieci mogą być niezgodne z prawem, i to Ty możesz zostać ukarany za wykroczenie dziecka, bo komputer należy do Ciebie, a dziecko jest jeszcze niepełnoletnie?

Jeżeli jesteś rodzicem dziecka w Sieci, powinieneś:
• zadbać o jego bezpieczeństwo, nawet jeżeli sam nie korzystasz z Internetu;
• postarać się żeby nie robiło ono w Internecie rzeczy, których nie powinno, ze względu na siebie i innych.
Aby zadbać o bezpieczeństwo dziecka w Sieci, powinieneś dysponować dwoma podstawowymi rodzajami wiedzy. Po pierwsze, konieczna jest przynajmniej podstawowa znajomość Internetu. Właśnie z myślą o rodzicach, którzy jeszcze jej nie posiadają, powstał dział na naszej stronie. Po drugie, niezbędna jest wiedza o rodzajach aktywności dziecka w Internecie. Pewnym ułatwieniem może być zamieszczona przez nas lista form aktywności, jednak nic nie zastąpi rozmów z dziećmi, bo każde z nich korzysta z Sieci w inny sposób. Rozmawiaj z dzieckiem o Internecie, interesuj się tym, co dziecko w nim robi, i traktuj takie rozmowy jako wstęp do dyskusji o zagrożeniach czyhających w Internecie i sposobach ich unikania. Przy tej okazji warto też zaznajomić dziecko z netykietą – zarówno z jej zasadami, jak i z powodami, z których należy ich przestrzegać.

Na kolejnych stronach znajdziesz wskazówki, które pomogą Ci zapewnić Twojemu dziecku bezpieczeństwo, nawet jeśli nie orientujesz się jeszcze zbyt dobrze w tematyce nowoczesnych mediów i Internetu. Przedstawimy też przykładową umowę dotyczącą domowego używania Internetu. Spróbuj sformułować takie porozumienie wspólnie z dzieckiem, uwzględniając jego i swoje potrzeby, a także wiedzę dziecka i Twoją własną (chociażby tę uzyskaną dzięki lekturze tekstów zamieszczonych na naszej stronie). Podpowiemy Ci też, jak możesz reagować na występujące w Internecie zjawiska sprzeczne z prawem, niezgodne z netykietą albo po prostu takie, które uznasz za zagrażające Twojemu dziecku.

źródlo: www.dzieckowsieci.pl

Oskarżyli niepełnosprawnego o pedofilię, pobili i podpalili. "Wszystko, żeby chronić dzieci", a on był niewinny

Mieszkający w Wielkiej Brytanii 44-letni Irańczyk Bijan Ebrahimi został zaatakowany i zamordowany we własnym ogrodzie. Zabili go sąsiedzi, którzy podejrzewali niepełnosprawnego ekscentryka o pedofilię. Jeden z nich usłyszał już wyrok - całe życie spędzi w więzieniu. Jak doszło do tragedii na przedmieściach Bristolu? Bijan Ebrahimi nazywany przez bliskich Benem mieszkał w Wielkiej Brytanii od ponad 10 lat. Sąsiedzi przyznawali, że był dość specyficzny - widzieli go głównie, gdy podlewał ogród lub rozmawiał z kotem. Przez wiele lat złośliwie o nim plotkowali, w końcu pojawiły się podejrzenia, że może być pedofilem. W nocy 14 lipca dwoje spośród wielu nieprzychylnych Ebrahimiemu sąsiadów postanowiło "zająć się sprawę". Wyciągnęli Ebrahimiego na ulicę, oblali benzyną i podpalili. Sekcja zwłok wykazała, że mężczyzna zmarł od ciosów w głowę. Zabił dla "dobra córek" Przed sądem w Bristolu do zabójstwa przyznał się 24-letni ojciec dwójki dzieci Lee James. Pomagał mu jego przyjaciel - 24-letni Stephen Norley, również ojciec dwójki. Ten pierwszy po powrocie do domu miał powiedzieć partnerce, że jego dwu- i czteroletnia córka na pewno byłyby dumne z tego, co właśnie zrobił. Policjantom mówił później, że zrobiłby wszystko, "żeby chronić swoje dzieci". Już wtedy funkcjonariusze podkreślali, że zamordowany mężczyzna był niewinny, a do jego śmierci doprowadziły plotki. - Możemy zdecydowanie powiedzieć, że nie robił żadnych niestosownych zdjęć i nie było nic niepokojącego na jego komputerze - komentował rzecznik lokalnej policji. Podkreślając równocześnie, że Ebrahimi padł ofiarą rasizmu związanego z jego irańskim pochodzeniem, połączonego z paranoicznym lękiem przed pedofilią, który powstał w tej społeczności. RIP Bijan Ebrahimi #bristol #BijanEbrahimi pic.twitter.com/keJtSVXF7O — Mary (@Bristolmary) listopad 29, 2013 W tym tygodniu sąd w Bristolu skazał Jamesa na dożywocie, o wcześniejsze zwolnienie będzie mógł ubiegać się dopiero po 18 latach spędzonych w więzieniu. Sędzia prowadzący sprawę nazwał morderstwo "aktem zbrodniczej niesprawiedliwości". - To, co zrobiłeś, nie miało nic wspólnego z prawem, bo prawo chroni życie - podkreślał. "On był inny, to nie grzech". - Nie wiem, jak to się mogło stać, dlaczego to wszystko spotkało naszą rodzinę. On był po prostu inny, nie zrobił nic złego - cytuje siostrę Bijana na Twitterze prowadzący profil "Sprawiedliwość dla Bijana Ebrahimiego". Brytyjskie media są dość zgodne - tej tragedii można było uniknąć. Kilka dni przed dramatycznymi wydarzeniami, 11 lipca, nastoletni wandale zniszczyli kwiaty w ogrodzie Ebrahimiego. Mężczyzna, który czuł się zagrożony, zrobił zdjęcia zniszczeń i zadzwonił na policję. Kiedy funkcjonariusze pojawili się na miejscu, spotkali się z grupą ok. 20 sąsiadów, którzy powiedzieli im, że Ebrahimi jest pedofilem i że robi zdjęcia dzieciom. Policjanci poradzili mu, by wrócił do domu, ale on się nie zgadzał. Ostatecznie został aresztowany za zakłócanie spokoju i zabrany do komisariatu. Tej samej nocy został jednak zwolniony. Tragedia rozegrała się raptem dwa dni później. Wobec policjantów, którzy nie zareagowali właściwie na zaogniony konflikt sąsiedzki, toczy się postępowanie dyscyplinarne. Trzech z nich zostało zawieszonych w wykonywaniu obowiązków, w związku z tym, że nie zapewnili Irańczykowi bezpieczeństwa. Nie zareagowali, mimo że przyszły zabójca już w czasie sąsiedzkiej sprzeczki 11 lipca ostrzegał, że "weźmie sprawy w swoje ręce".

http://metromsn.gazeta.pl/Wydarzenia/1,126477,15070598,Oskarzyli_niepelnosprawnego_o_pedofilie__pobili_i.html

Gowin i jego ułamki. Dziecku z wiekiem ma rosnąć procent "wyborczej emancypacji"

Gowin i jego ułamki. Dziecku z wiekiem ma rosnąć procent "wyborczej emancypacji" Ugrupowanie Jarosława Gowina postuluje, aby rodzice mogli głosować za dzieci do ukończenia przez nie 13. roku życia. Później następowałaby stopniowa "emancypacja wyborcza" dziecka: 14-latek dysponowałby 20 proc. swojego głosu, 15-latek - 40 proc., 16-latek - 60 proc., a 17-latek - 80 proc. Rodzice mieliby głosować za dzieci. Gowin: Cały świat zachodni ma gigantyczny problem demograficzny Jarosław Gowin... czytaj dalej » - Chcielibyśmy, aby Polska była jednym z pierwszych krajów, który wprowadzi głosowanie rodzinne. To jest sposób na to, aby politycy przestali lekceważyć głos przyszłego pokolenia - mówił lider partii Polska Razem na poniedziałkowej konferencji prasowej. Niemcy też o tym dyskutowali Demograf, prof. Krystyna Iglicka-Okólska podkreśliła, że dyskusje nad tzw. głosowaniem rodzinnym prowadzone były w wielu krajach na świecie, m.in. w Niemczech oraz na Węgrzech. Jak mówiła, na świecie rozważa się koncepcję "emancypacji wyborczej" dorastających dzieci, która polega na tym, że rodzice głosują za dziecko do ukończenia przez nie 13. roku życia, ale 14-latek dysponuje 20 procentami swojego głosu, a reszta dzielona byłaby po równo między rodziców. 15-latek dysponowałby - 40 proc. swojego głosu, 16-latek - 60 proc., 17 - 80 proc. a 18-latek (tak jak obecnie) uzyskiwałby pełnię praw wyborczych. Takie właśnie rozwiązanie proponuje Polska Razem. - Rodzina z dwojgiem dzieci (do 13. roku) życia ma 4 głosy, każdy rodzic ma pół głosu na dziecko - podliczała Iglicka-Okólska. Na temat głosowania rodzinnego dyskutowali już w sobotę goście "Faktów po Faktach". Zwracali oni uwagę na możliwą niekonstytucyjność takiego rozwiązania. "Konstytucja to nie Pismo Święte" Chcielibyśmy, aby Polska była jednym z pierwszych krajów, który wprowadzi głosowanie rodzinne. To jest sposób na to, aby politycy przestali lekceważyć głos przyszłego pokolenia Lider Polski Razem, Jarosław Gowin Uzasadniając pomysł "głosowania rodzinnego", Gowin odniósł się m.in. do piątkowego głosowania nad zmianami w Otwartych Funduszach Emerytalnych. Zarzucił premierowi Donaldowi Tuskowi i koalicji rządzącej, że "zagrabiła znaczną część oszczędności emerytalnych Polaków", głównie 30- i 40-latków. - Myślicie państwo, że Donald Tusk zdecydowałby się na taką grabież, gdyby wiedział, że ci ludzie dysponują nie tylko własnym głosem, ale także głosem swoich dzieci? - pytał. Przyznając, że pomysł jest rewolucyjny Gowin odwołał się do przyznania przez Polskę 95 lat temu praw wyborczych kobietom. - Tamten pomysł też uważano za rewolucyjny - mówił. Zaznaczył, że zdaje sobie sprawę, iż wprowadzenie nowej formuły głosowania wymaga zmiany konstytucji. - Ale konstytucja to nie Pismo Święte. Warto rozpocząć debatę publiczną nad głosowaniem rodzinnym - dodał. Urlop macierzyński dla zatrudnionych na umowę o dzieło Wśród innych propozycji Polska Razem dotyczących polityki rodzinnej znajdują się m.in. roczne urlopy macierzyńskie dla matek niezależnie od tego, czy pracują na etatach, na tzw. umowach śmieciowych, czy też studiują. Ugrupowanie Gowina proponuje też wprowadzenie bonów na każde dziecko, a także odpisów podatkowych uzależnionych od wielkości rodziny. Gowin poinformował w poniedziałek, że złożony został wniosek o rejestrację partii politycznej Polska Razem, którą tworzą również PJN i Republikanie. Program nowego ugrupowania opierać ma się na trzech filarach: gospodarce, rodzinie i na przywróceniu Polakom kontroli nad własnym państwem.

Jedność nagrodzona w konkursie Książka przyjazna dziecku

Jedność nagrodzona w konkursie "Książka przyjazna dziecku"
W sobotę 7 grudnia br. w Kielcach odbyła się uroczystość ogłoszenia werdyktu i wręczenia nagród w ogólnopolskim konkursie „Książka przyjazna dziecku” organizowanym przez Muzeum
W sobotę 7 grudnia br. w Kielcach odbyła się uroczystość ogłoszenia werdyktu i wręczenia nagród w ogólnopolskim konkursie „Książka przyjazna dziecku” organizowanym przez Muzeum Zabawek i Zabawy.
Książki pana Zenona Gierały Baśnie i legendy ziemi świętokrzyskiejoraz Baśnie i legendy ziemi radomskiej zostały wyróżnione nagrodą honorową, zaś Wydawnictwo Jedność zostało uhonorowane specjalnym wyróżnieniem za promowanie tradycji, historii i wartości regionalnych w książkach dla dzieci.
Przedsięwzięcie miało na celu wyłonienie i promowanie polskiej książki dla dzieci w wieku 7-14 lat, przybliżającej tematykę tradycji, historii, sztuki, wartości regionalnych charakterystycznych dla poszczególnych obszarów i miejscowości

Przedszkole dla każdego dziecka od 2017 r. mówi premier

W 2017 r. każde polskie dziecko będzie objęte opieką przedszkolną - oznajmił premier Donald Tusk, otwierając w Poznaniu "Forum dla Rodziny". Dodał, że przedszkole nie powinno być miejscem różnicowania dzieci już na początku ich edukacji. Premier wspominał, że gdy obejmował rządy w 2007 r. problem z dostępem do przedszkoli był bardzo duży - w 2007 r. ok. 600 gmin nie miało nawet jednej placówki przedszkolnej. MEN ostrzega: darowizny na zajęcia dodatkowe w przedszkolach to łamanie prawa - Przedszkolu nie... czytaj dalej » - Dzisiaj w każdej polskiej gminie jest chociaż jedno przedszkole. To ciągle za mało, ale to oznacza wzrost o 30 proc., jeśli chodzi o liczbę dzieci objętych edukacją przedszkolną - mówił Tusk. - Mamy zamiar osiągnąć - i uważam, że jest to w zasięgu naszych możliwości - by na początku 2017 r. każde polskie dziecko było objęte opieką przedszkolną - dodał. Podkreślił, że bardzo istotna dla niego była decyzja o tzw. godzinach za złotówkę (wcześniej opłaty za godziny dodatkowe, w przypadku dzieci, które spędzają w przedszkolu więcej niż 5 bezpłatnych godzin, ustalane były w różny sposób). - Tak naprawdę oznaczało to, że dostęp do możliwości edukacyjnych dzieci w Polsce był coraz bardziej zależny od możliwości finansowych rodziców - uznał premier. Dali 700 tys. zł na dodatkowe zajęcia w przedszkolach 700 tys. złotych... czytaj dalej » "Dla każdej rodziny" Przekonywał, że przedszkole nie może stać się miejscem różnicowania dzieci już na początku ich drogi edukacyjnej. - I tak w przyszłości, jak będą dojrzewały i dorastały, jak będą swoje życie przeżywały, zbyt często natkną się na nierówność niezawinioną przez samego siebie. I warto chronić polskie dzieci przed taką nierównością niezawinioną przez nikogo - ani przez rodziców, ani przez dzieci w procesie edukacji przedszkolnej - mówił Tusk. - Dlatego po pierwsze postanowiliśmy spowodować, by polskie przedszkole było dostępne dla każdej polskiej rodziny niezależnie od jej możliwości finansowych, po drugie, by dzieci w każdym polskim przedszkolu miały równy dostęp do usług edukacyjnych - podkreślił.

niedziela, 8 grudnia 2013

Jak uchronić dziecko przed pedofilią?

Dzieci są z natury ufne i niewinne. Niektórzy dorośli to wykorzystują. Radzimy, jak ustrzec pociechę przed złym dotykiem.

Aż 80 proc. molestowanych dzieci znało sprawcę i darzyło go zaufaniem. Utrata wiary w kogoś, kto dawał poczucie bezpieczeństwa, sprawia, że dziecko przestaje ufać innym i czuje lęk przed światem.

Każdy rodzic chciałby ochronić swoje dziecko przed całym złem tego świata. Ale, niestety, żaden nie ma takiej mocy. Ty też nie możesz być przez cały czas przy swoim maluchu i pilnować jego bezpieczeństwa.

Nie chcesz nawet wyobrażać sobie, że ktoś mógłby wyrządzić mu krzywdę. A przecież tyle się ostatnio mówi o wykorzystywaniu seksualnym dzieci, złym dotyku… Czy w ogóle można ustrzec przed tym dziecko? Jak to zrobić?

Na te i inne pytania odpowiada dr Magdalena Śniegulska, psycholog pracujący z dziećmi. Małe dziecko ufa ludziom. Czy trzeba pozbawiać go tej naiwności i mówić o tych, którzy mogą chcieć go skrzywdzić? - Nie chodzi o to, by mówić dziecku, że świat jest okrutny i pełen zagrożeń. Jednak dla bezpieczeństwa malucha należy mu uświadomić, że ludzie, tak jak postacie w bajkach, są dobrzy i źli.

A przed tymi drugimi musimy się bronić. Zwłaszcza gdy naruszają granice dotyczące naszego ciała. Oczywiście wcześniej trzeba z dzieckiem te granice wyznaczyć.

Kiedy należałoby zacząć to robić i w jaki sposób?

- Jak najwcześniej. Już w wieku 3–4 lat dzieci zauważają, że chłopcy siusiają na stojąco, a dziewczynki na siedząco. Zaczynają interesować się ciałem. Właśnie w tym momencie należy porozmawiać z dzieckiem. Nazwać różne części ciała (można wykorzystać np. książeczki z rysunkami postaci) – ręce, głowę, pupę – i powiedzieć, że niektóre z nich możemy odsłaniać, a inne zakrywamy. - Trzeba wytłumaczyć dziecku, że intymne części ciała zakrywa się nawet na plaży czy na basenie. Nie pokazuje się ich nikomu poza rodzicami, ale nawet im tylko wtedy, gdy jest to konieczne, np. podczas kąpieli. Uczmy dziecko, że jego ciału należy się szacunek i że nagość nie jest niczym złym, pod warunkiem że ono samo decyduje o tym, kiedy jest ubrane, a kiedy rozebrane.

Jak uczyć malucha szacunku dla swojej intymności?

- Pokazując mu to na co dzień. Zamykajmy drzwi od łazienki, gdy malec się kąpie, a w domu akurat są goście. Nie zmuszajmy dziecka do całowania cioci, jeśli nie ma na to ochoty. Lepiej powiedzieć: „Zamiast dawać cioci buziaka, możesz po prostu powiedzieć: dzień dobry”. - Dzięki temu maluch uczy się szacunku do dorosłych, ale widzi też, że ma prawo sam decydować o tym, na jak bliski kontakt komuś pozwoli. Malec, którego rodzice wspierają nawet wtedy, gdy mówi: „Nie”, będzie miał siłę, by przeciwstawić się dorosłemu, który chciałby go wykorzystać.

No tak, ale skąd dziecko będzie wiedziało, że dorosły robi coś, czego robić nie wolno? - Dzięki zasadom, które powinniśmy mu wpoić przy okazji rozmów o ciele i kontakcie fizycznym z innymi ludźmi. Malec musi wiedzieć, że nikt nie ma prawa kazać mu się rozbierać ani dotykać go między nóżkami. Wyjątkiem jest tylko lekarz, ale nawet on może robić to tylko wtedy, gdy w pobliżu jest mama lub tata. - Warto również wspomnieć, że żaden obcy dorosły nie może robić dziecku zdjęć, kiedy jest gołe albo pokazywać fotografii i filmów „z golasami”. Koniecznie też trzeba powiedzieć dziecku, że jeżeli jakiś dorosły chciałby coś takiego zrobić, to ono ma uciekać lub próbować się bronić.

Dla małego dziecka to bardzo trudne. Uczymy je przecież, że trzeba być grzecznym i posłusznym… - Tak, ale trzeba również nauczyć dziecko, że jeśli dorośli łamią zasady, to ono nie musi, a wręcz nie powinno być grzeczne! Powiedzmy malcowi: „Jeśli ktoś chciałby cię skrzywdzić, możesz kopać, krzyczeć i gryźć. I koniecznie mi o tym powiedz. Na pewno nie będę się na ciebie gniewać, bo to nie twoja wina”. - Zapewnienie dziecka, że zawsze będziemy po jego stronie i że nie może czuć się winne, gdy dorośli robią coś złego, jest niezwykle ważne. Osoby, które wykorzystują seksualnie dzieci, każą im bowiem dochowywać tajemnicy, strasząc je gniewem rodziców. Dlatego molestowane dzieci rzadko mówią wprost o tym, co je spotkało. Próbują to przekazać rodzicom w inny sposób.

Jakie zachowania dziecka powinny nas zaniepokoić? - Trzeba zwracać uwagę na różne rzeczy: zabawy, rysunki. Ale najważniejsza jest nagła zmiana zachowania dziecka. Malec, który wcześniej był pogodny, staje się apatyczny albo często wpada w histerię. Nie chce już odwiedzać miejsc, które lubił, przejawia niechęć do pewnych osób.

Co wtedy należy zrobić?

- Najpierw porozmawiać z dzieckiem, ale bardzo delikatnie. Jeśli niepokoją nas jakieś zabawy dziecka, nie pytajmy, dlaczego tak się bawi, bo je przestraszymy. Lepiej spytać: „A w co ty się bawisz?” i obserwować rozwój wydarzeń. Małemu człowiekowi trudno jest opowiedzieć o tym, że przytrafiło mu się coś złego. Ale może to pokazać na przykładzie misia czy lalki.

A jeśli nasze podejrzenia się potwierdzą?

- W takiej sytuacji najlepiej udać się do terapeuty. Określi, jakiej pomocy potrzebuje dziecko, i powie, co dalej robić. Listę placówek można znaleźć np. na stronie: www.zlydotyk.pl.

Niepokojące sygnały Dziecko zaczyna bawić się inaczej niż do tej pory (zabawy mogą mieć podtekst erotyczny) lub inicjuje zabawy, które krępują jego rówieśników (np. chce bawić się w lekarza i w związku z tym całkowicie się rozbiera). Malec wykazuje się wiedzą seksualną, której się po nim nie spodziewałaś. Zapytany, skąd ma takie informacje, unika jednoznacznej odpowiedzi. Na jego rysunkach nagle pojawiają się intymne części ciała, które bywają wyolbrzymione. Pociecha ma problemy ze snem. Nagle wybucha płaczem lub staje się agresywna. UWAGA! Te zachowania mogą świadczyć o nadużyciu seksualnym, ale też o innych problemach dziecka. Warto więc skonsultować się z psychologiem. dr Magdalena Śniegulska, psycholog rozwojowy z SWPS, zajmuje się też interwencją kryzysową Czytaj więcej na

http://mamdziecko.interia.pl/wychowanie/news-jak-uchronic-dziecko-przed-pedofilia,nId,1068857?utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome